IKIGAI – japoński sposób na szczęście

Słowo IKIGAI rzuciło mi się ostatnio parę razy w oczy. Sięgnęłam więc po książkę. Gdy przeczytałam dedykację na pierwszej stronie, pomyślałam, że jest dla mnie:

Mojemu bratu Aitorowi, który najczęściej ze wszystkich znanych mi osób powtarza: Stary, ja nie wiem, co mam w życiu robić!

Książka okazała się przyjemną pozycją na jeden/ dwa wieczory. Napisana w lekki sposób, konkretna, czasami powierzchowna. Wdzięcznie przypominająca o tym, co ważne. Wskazuje tematy do zgłębienia, nie mając ambicji samej się wgłębiać.

Punktem wyjścia autorów były niebieskie strefy na kuli ziemskiej (od tytułu książki Buettnera). Miejsca, gdzie występuje największe zagęszczenie stulatków. Są to:

  1. Okinawa, Japonia
  2. Sardynia, Włochy
  3. Loma Linda, Kalifornia
  4. Półwysep Nicoya, Kostaryka
  5. Ikaria, Grecja

Co ciekawe – większość z nich to wyspy. A wyspy łączy to, że ich mieszkańcy są zależni od siebie nawzajem, muszą sobie pomagać i wymieniać się usługami.

Na marginesie – doświadczyłam raz takiej małej odciętej od świata społeczności na wyspie Stewarta – południe od Nowej Zelandii. Wyspę zamieszkuje około 400 mieszkańców. Gdy przypływa się na nią, przy miejscowej restauracji widać tablicę ogłoszeń z imionami osób, które danego dnia obchodzą urodziny. Każde urodziny są świętowane w pobliskim, jedynym barze. Zanim tam trafiłam, w Lonely Planet wyczytałam, że co niedziela w tym samym barze urządza się wieczór z grami- zagadkami. Szczęśliwym trafem jadłam w tym czasie kolację. I faktycznie! W sali obok siedziało kilkadziesiąt osób i wykrzykiwało rozwiązania łamigłówek przy piwie i deserach. Czy mieszkańcy tej akurat wyspy żyją ponad sto lat? Tego nie wiem.

Co sądzisz o takim małomiasteczkowym i odciętym od świata sposobie na życie? Jak dla mnie jest to jednak klaustrofobia społeczna i brak prywatności. Jednak według autorów takie właśnie życie – we wspólnocie, współzależności i częstym świętowaniu – było najczęściej udziałem stulatków z Japonii.

Bluff – port, z którego odpływa prom na wyspę
Centrum życia towarzyskiego mieszkańców na wyspie Stewarta (Nowa Zelandia)

Japonia

Garcia i Miralles postanowili się przyjrzeć bliżej Okinawie. Dlaczego Japończycy żyją dłużej i szczęśliwiej według autorów?

  1. Żyją z pasją, podążając za swoim Ikigai.
  2. Medytują.
  3. Nie jedzą do syta, zgodnie z zasadą – napełnij brzuch nie bardziej niż w 80%
  4. Są wdzięczni.
  5. Otaczają się przyjaciółmi.
  6. Są blisko natury.
  7. Zażywają niezbyt intensywnego, ale regularnego ruchu (spacer, praca w ogrodzie).

Przeprowadzone wywiady ze stulatkami w różnych lokalizacjach nie wykazały żadnych wspólnych cech. No może poza byciem w ruchu, byciem zajętym, cieszeniem się życiem, niezależnie od emerytury. W Japonii na przykład większość ludzi nie przechodzi na emeryturę.

Jeden z cytowanych stulatków pytany, czemu przypisuje swoją długowieczność, powiedział: Po prostu nie umarłem wcześniej.

IKIGAI

Tytułowe IKIGAI składa się z 4 znaków, dzielone na pół znaczy: ŻYCIE i BYĆ WARTYM.

Zrozumiałam to pojęcie jako „sens życia”, ale definiowany poprzez działanie, zajęcie pasjonujące. WARTOŚCIOWE ZAJĘCIE, które daje flow (w znaczeniu Csikszentmihaly’ego). Łączące:

  • to, co kochasz
  • co, w czym jesteś dobry/a
  • to, czego potrzebuje świat
  • to, za co mogą Ci zapłacić inni.

Inaczej można to ująć jako MISJA.

Gdy odnajdzie się swoje Ikigai, warto za nim podążać. Gdy wygasa, szukać nowego. Przykłady, które można przeczytać u autorów, są urocze. W pamięci najbardziej pozostał mi pan, który tworzył porcelanę ze specjalnej glinki, z dbałością o detale, precyzyjnie, powoli, ze skrajnym nastawieniem, iż jakość jest ważniejsza niż ilość. Po glinkę jeździł w wyjątkowe miejsce – do puszczy odległej od miasta o parę godzin. Gdy wykonywał dla kogoś zamówienie – na przykład zestaw miseczek, potrafił wykonać ich kilkaset i wybrać tych parę najlepszych. Prawdziwe unikatowe rzemiosło.

Nikt nie tworzy takich naczyń jak on.

Zresztą wszystkie porady i opowieści o mieszkańcach Okinawy przepełnione są spokojem,  uważnością,  nieśpiesznością, dbałością o detal i radością z małych kroków – zarówno procesu i efektu działania. Jedno po drugim, nie na raz, nie jednocześnie, nie multitaskowo. Bez dystraktorów, z pełną UWAGĄ NA JEDNYM, zanurzając się w tym, co robimy tu i teraz, bez martwienia się, bez spoglądania w bok na ekrany komputera czy telefonu. PO KOLEI od zadania do zadania – zakończ, przejdź do kolejnego.

I tu pojawia się ważna wskazówka. ODUCZYĆ SIĘ MULTITASKOWOŚCI. Wyłączyć dystraktory, odciąć się od komórki, social mediów. Ale tak naprawdę, nawykowo. Nauczyć się zorganizować sobie pracę, hobby i czas wolny w taki sposób, żeby uwagę koncentrować na jednym, szatkować czas dnia na różne zajęcia. W ten sposób zwiększamy szansę na odczuwanie flow częściej.

UNIKATOWOŚĆ KAŻDEJ CHWILI

W Japonii istnieją 2 fascynujące koncepcje:

  • WABI-SABI
  • ICHI-GO i ICHI-E

To koncepcje przypominają o tym, że otaczająca nas rzeczywistość jest niedoskonała. Ten brak perfekcji ceni się czasem bardziej niż perfekcję niemożliwą do osiągnięcia. Stąd nietrwałe budynki japońskiej architektury czy sztuka kintsugi (uzupełnianie pęknięć ceramiki złotą żywicą o nazwie laka – https://pl.wikipedia.org/wiki/Kintsukuroi).

ICHI-GO ICHI-E to stwierdzenie, że ta chwila istnieje tylko teraz i nigdy nie wróci. Wspomina się o tym przy wielu okazjach, między innymi na spotkaniach towarzyskich. Wypowiedzenie tych słów przywraca do teraźniejszości i radowania się nią, pozwala wejść w tryb carpe diem.

W wyćwiczeniu tych umiejętności ma pomagać medytacja albo ćwiczenia w rodzaju ćwiczeń tai chi. Autorzy polecają i przytaczają praktykowane w Japonii, a mniej znane w Polsce:

  • Radio taiso (zestaw ćwiczeń popularny wśród starszych mieszkańców Japonii, nazwa pochodzi od tego, że prowadzone były początkowe w cyklicznych audycjach radiowych)
  • Qigong (energiczne ćwiczenia witalizujące energię w ciele)
  • Shiatsu (roziąganie, oddech, pierwotnie metoda leczenia stawów, obecnie z pewnością ciekawa metoda pracy z energią i jej balansowaniem w ciele)

 

SENS ŻYCIA

W jednym z rozdziałów możemy przypomnieć sobie o dwóch ciekawych terapiach – rzadko o nich słychać obecnie.

Logoterapia – Victor Frankl

Terapia skupia się na teraz i przyszłości, poczuciu celu, odnalezieniu swojej MISJI. Nie na nerwicach czy tematach przeszłości. Frankl, co ciekawe (choć zapewne ryzykowne) zadawał swoim pacjentom pytanie na początku spotkania:

DLACZEGO NIE POPEŁNISZ SAMOBÓJSTWA?

Kontrowersyjne. A co jeśli pacjent nie znajdzie powodu? Przypuszczam,  że w końcu każdy znajdywał – i od tego Frankl zaczynał swoją terapię. Sens zawsze jest możliwy do odnalezienia, jak twierdził. Opierał to założenie na własnym doświadczeniu. Przeżył Auschwitz i w obozie wymyślił tę teorię terapii i to trzymało go przy życiu. Podobno cytował Nietzschego, który powiedział: kto ma „po co” żyć, może znieść prawie każde „jak”.

Z opisów terapii, które spotkałam, wydaje się ona ciekawym sposobem dla tych, którzy lubią pracować ze sobą „werbalnie”, gdy doskwiera uczucie życiowej pustki.

Terapia Mority – twórcą jest Shoma Morita (Japończyk)

Morita polecał ZAAKCEPTOWAĆ I NIC NIE ROBIĆ z emocjami, szczególnie tymi silnymi, dotkliwymi, bolesnymi. Nie uciekać, nie kontrolować, nie zmieniać. Być z nimi, przeżyć w pełni. Sama terapia polega na deprywacji bodźców w odosobnieniu i byciu blisko siebie, jeśli dobrze rozumiem opisy. Wymaga to wyjazdu ze znanej sobie rzeczywistości i zamknięcia się na jakiś czas w 4 ścianach bez żadnych bodźców, które mogą pozwolić uciec od siebie.

Opis metody można by chyba streścić wierszem, którym zakończę ten wpis:

Istota ludzka to pensjonat.

Każdego ranka przybywa ktoś nowy.

Radość, przygnębienie, podłość,

chwila przytomności zjawia się

niczym nieoczekiwany gość.

Witaj ich i zabawiaj wszystkich!!!

Nawet gdy jest to smutków tłum,

co nagle twój dom cały

opróżnia z mebli,

mimo to traktuj każdego gościa z szacunkiem.

Być może oczyszcza cię on

dla przeżycia nowej rozkoszy.

Czarna myśl, wstyd, złośliwość,

witaj je na progu ze śmiechem

i zapraszaj do środka.

Odczuwaj wdzięczność, ktokolwiek przybywa,

gdyż każdy został posłany

jako przewodnik spoza tego świata.

RUMI

Moja ocena książki: 3,5 punktów na 5 możliwych.

Ola Mazaraki

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *