Lowen – ciekawa terapia depresji

Znam metody Alexandra Lowena ze słyszenia i były to zawsze bardzo entuzjastyczne opinie. Po tę książkę sięgnęłam jednak z rezerwą, bo czytanie o depresji jest jak tarzanie się w smole. Ku mojemu zaskoczeniu okazała się naprawdę ciekawą lekturą. Gorąco polecam ją każdemu, kto interesuje się pracą z ciałem lub pracuje ze swoim smutkiem i brakiem poczucia sensu życia.

Co ważne, depresja skrajna klinicznie (gdy pacjent nie reaguje na żadne bodźce, leży w łóżku i nie jest w stanie podjąć żadnej aktywności) zdarzała się pacjentom Lowena rzadko. Terapeuta pracował głównie z osobami, które funkcjonowały „normalnie” – np. chodziły do pracy, były w związkach, ale towarzyszył im głęboki smutek, poczucie pustki, silne wahania emocji (od depresyjnych epizodów do euforii – czyli „dwubiegunówka”, według klasycznej nomenklatury), brak poczucia sensu, wypalenie.

Pierwsze rozdziały Depresji i ciała mnie wciągnęły. Po pierwsze zaskoczył mnie styl i holistyczne podejście Lowena. W opisach symptomów depresji, diagnozowaniu pacjentów i terapii znajdziemy:

  • psychologię emocji
  • nomenklaturę Freudowską (co może być kontrowersyjne dla osób korzystających z metod ezoterycznych)
  • energię w ciele
  • kontakt z Absolutem i wiarę.

W tym tekście chciałabym Wam przedstawić najciekawsze punkty z pierwszych dwóch rozdziałów książki o tytułach:

  1. DLACZEGO DOTYKA NAS DEPRESJA (podrozdziały: Depresja a nierzeczywistość, W pogoni za iluzją, Osoba wewnątrzsterowna)
  2. UGRUNTOWANIE W RZECZYWISTOŚCI (Euforia a depresja, Ugruntowanie jednostki, Kilka bioenergoterapeutycznych ćwiczeń gruntujących)

ZDROWIE

Człowiek zdrowy według Lowena to osoba realizująca najważniejsze potrzeby:

  • miłość
  • autoekspresję
  • wolność (działam, jak chcę i potrzebuję oraz pozwalam sobie czuć i myśleć, co chcę i potrzebuję, autentycznie, bez wewnętrznych restrykcji, bez „muszę” i „nie wolno mi”)

Osoba zdrowa zawsze stoi MOCNO NA NOGACH, rzadko (jeśli w ogóle) przeżywa silne spadki formy albo euforie/ manie.

Jeśli chcemy poznać prawdziwe oblicze człowieka skrytego za fasadą konwencji społecznej, musimy przyjrzeć się jego ciału, wyczuć jego emocje i zrozumieć relacje z otoczeniem. Jego oczy powiedzą nam, czy potrafi kochać, twarz zdradzi, czy jest zdolny do autoekespresji, ruchy ujawnią stopień wewnętrznej wolności (Lowen)

Lowen – terapia depresji, ugruntowanie (pierwsza pozycja)

DEPRESYJNE PRZEJAWY

  1. ŻYCIE ILUZJĄ PRZYSZŁOŚCI

Pacjenci Lowena snuli nierealne plany na temat przyszłości. Planom tym przeważnie towarzyszyło poczucie, że po przejściu pewnego PUNKTU w przyszłości (po osiągnięciu  pewnego celu) ich życie się odmieni, nastąpi przełom i poczują szczęście. To mogła być chwila zwrotna w karierze, zarobienie określonej kwoty pieniędzy, idealne małżeństwo, niezachwiana miłość, osiągnięcie  sławy itp. Często towarzyszyły temu dziecięce lub nastoletnie traumy/ trudne momenty, w wyniku których osoby te odcięły się od emocji i prawdziwych potrzeb, tworząc na ich miejsce iluzyjne marzenia. Marzenia te łączyły się z pragnieniem „bycia kimś” i osiągnięcia sukcesu. Dochodziło więc do silnego przylgnięcia do EGO.

TRAUMA => ODCIĘCIE OD POTRZEB (miłości, wolności w sobie) =>

=> WIELKIE ILUZJE i PRZYLGNIĘCIE DO EGO

Życie prędzej czy później weryfikowało te plany i prędzej czy później dochodziło do konfrontacji z rzeczywistością i albo człowiek nie był w stanie zrealizować nierealnego planu albo realizował go i… nie odczuwał spodziewanej nagrody. Ten motyw pojawia się często w naukach duchowych. W buddyzmie mówi się na przykład o metaforze życia jako jeździe na wozie, w którym jedno z kół jest zepsute. Wóz jedzie, ale jeździec ciągle słyszy hałas dobiegający z tego jednego koła. To dukkha – ból istnienia, trwały element samsary – zmysłowej rzeczywistości).

KONFRONTACJA Z RZECZYWISTOŚCIĄ => PĘKNIĘCIE NAPOMPOWANEGO EGO =>DEPRESJA

Po upadku iluzji człowiek czuje się „nikim”, towarzyszy temu odcięcie od witalności, ciała, energii życiowej.

Czasami osoby z symptomami tak rozumianej depresji wpadają w etapy MANII/ EUFORII, gdy tak mocno uciekają przed wejściem w depresję, że iluzja przybiera na sile i dochodzi do ucieczkowych euforycznych stanów. Lowen zaznacza, że w takim stanie trudniej pacjentowi pracować ze sobą, gdyż jest dalej od siebie prawdziwego, niż ma to miejsce w depresji. Depresja pozwala na bardziej realistyczne i głębsze spojrzenie na siebie i otaczającą rzeczywistość.

Jesteśmy jak spekulanci giełdowi żonglujący papierowymi zyskami, które niewielu z nas potrafi zamienić w realne korzyści. Inwestowanie w akcje zewnętrzne względem naszej ludzkiej egzystencji fikcyjnie pompuje ich wartość. Większy dom, nowszy samochód, różne pożyteczne gadżety – to wszystko ma wartość o tyle, o ile może zwiększyć przyjemność, jaką czerpiemy z życia. Jeśli jednak patrzymy na te zdobycze jako na miarę naszej osobistej wartości, jeśli oczekujemy, że wypełnimy nimi nasze puste życie, to przygotowujemy sobie grunt pod załamanie (…) – podobnie spekulant wpada w depresję, gdy gorączka spekulacyjna spada i na rynku następuje krach.

ZEWNĄTRZSTEROWNOŚĆ (OSOBOWOŚĆ ORALNA)

Kolejny rys osób skłonnych do depresji to bycie zależnym od otoczenia i uciekanie od samodzielności. Bycie samodzielnym jest nieodłączne z samotnością, a ta jest przerażającą perspektywą dla osób, które w dzieciństwie doświadczały odrzucenia/  braku zaspokojenia najważniejszych potrzeb.

Osoba szczęśliwa spełnienie znajduje w swojej reakcji na świat, a nie w reakcji świata na swoje pragnienia.

W środku czai się czarna studnia, przed którą trzeba uciec w relacje, stymulację zewnętrzną. Szukanie rozwiązania w zewnętrzu to też sięganie po używki. Osoby zewnątrzsterowne (oralne) poszukują WZLOTÓW. Chcą się utrzymać stale na emocjonalnym haju.

Pacjenci Lowena z takimi doświadczeniami przeważnie czuli BRAK CZUCIA W STREFIE BRZUSZNEJ (brak doenergetyzowania tej strefy). Czarna studnia mieści się w brzuchu.

BRZUCH to inaczej bebechy, inaczej guts (po angielsku „guts feeling”), u Japończyków HARA (Lowen cytuje tu Durheima: Hara. The Vital Centre of Man). Niedawno głośno było o  emocjonalnym mózgu człowieka, czyli jelitach. W brzuchu ma swój początek ruch, siła mająca kierunek i prędkość. Co ciekawe, brzuch jest w centrum praktyki ceremonialnego łucznictwa Kyūdō (Wikipedia). Pisał o nim Eugen Herrigel w Sztuce łucznictwa Zen. 

Połączenie z naszymi bebechami pozwala dojść do stanu, gdy ruchy nie są aktem woli, lecz naturalną reakcją całej istoty na bieżącą sytuację (Lowen).

 

TRZY pozycje (jedna parę akapitów wcześniej i te dwie powyżej) Lowen zaleca stosować, aby odzyskać kontakt z nogami, rozluźnić przeponę i miednicę. W każdej z nich zastyga się na około dwóch minut lub tyle, ile jest się w stanie wytrzymać. Czasami pojawia się trzęsienie kolan, drgania mięśni. Warto powtarzać je regularnie.

I TU CIEKAWA RZECZ. Brzuch łączy górę i dół naszego ciała. Granicą jest przepona. Lowen przytacza też ciekawą teorię.

(jedzenie, tlen, zmysły)

ŚWIADOMOŚĆ, ŚWIATŁO, POSZUKIWANIE ENERGII

________________________________P R Z E P O N A_________________________________

NIEŚWIADOMOŚĆ, CIEMNOŚĆ, ODDAWANIE ENERGII

(ruch i seks)

Fascynujący schemat. Górna połowa ciała pobiera energię, dolna oddaje do Ziemi poprzez ugruntowanie. W wielu praktykach medytacyjnych i tańcach rytualnych jest to widoczne w postawie praktykującego – mocne nogi na ziemi i ręce wzniesione w górę w formie lejka. Człowiek staje się przekaźnikiem energii. Uziemiony obwód elektryczny może się rozładowywać i być gotowym na nowy przypływ energii i tak bez końca.

Blokada górnej części powoduje słabość (brak poboru energii), dolnej – spięcie. Przy depresyjnych objawach i przyblokowaniu w okolicy przepony człowiek nie jest w stanie oddać nadmiaru energii, co doprowadza do napięcia w miednicy i nogach. Spięcie w ciele powoduje chęć rozładowania, ale nie odbywa się na bieżąco przez ruch, seks, ale właśnie przez poszukiwanie celów zastępczych.

Brak połączenia z brzuchem odcina nas od trzewi, ale też od seksualności poniżej pępka – od możliwości skapitulowania w miłości (pełny orgazm z oddaniem kontroli). Odcina też od nóg, którymi powinno się MOCNO STAĆ NA ZIEMI. Odcięcie od nóg to odcięcie od samodzielności.

Odcięcie od dolnej połowy ciała to czuć, że „NIC SIĘ NIE CHCE”. Niektórzy pacjenci Lowena, którzy doświadczyli silnego przymuszenia do uległości w dzieciństwie, zdawali się mówić swoją postawą: BYŁEM/AM NIECHCIANY/A W DZIECIŃSTWIE, TERAZ SAM/A NIE CHCĘ NICZEGO.

Odcięcie od dolnej połowy ciała to też często brak wiary. Gdy człowiek żyje swoim brzuchem bez blokad, jest w stanie pełnej integracji, ma możliwość odczuć Absolut.

Prawdziwej wiary nie można sobie wymodlić. Zyskuje się ją dzięki doświadczeniu, którego źródłem są doznania w głębi ciała

PODDANIE SIĘ 

Niektórzy pacjenci Lowena byli mocno usztywnieni. Szok lub przygotowanie na szok doprowadzają do usztywnienia. Może to przerodzić się w nawykowe usztywnienie. Uwidaczniało się to między innymi poprzez usztywnienie kolan. Taka osoba utrzymuje się w nawykowym stanie gotowości. Usztywniona postawa staje się drugą naturą, a o pierwszej – ZWIERZĘCEJ – człowiek zapomina. Osoby funkcjonują tak latami, sztywno przygotowane na wszystko, dumne z siebie, z poziomu ego dobrze radziły sobie ze stresem, nie zdając sobie sprawy, jak destrukcyjnie działa to na ich ciało. Odmawiają sobie załamania się, okazywania i doświadczania stresu.

Co ważne, mówimy tu o PRZERAŻENIU przed brakiem sukcesu. To jest silny lęk, który nie pozwala skapitulować, poddać się, ponieść porażkę.

Brak sukcesu nie zagraża naszemu życiu, choćbyśmy sobie wmówili, że tak jest.

Lowen radzi: WARTO CZASEM  POZWOLIĆ SOBIE PRZEGRAĆ, ZREZYGNOWAĆ, po to by bezsilnie upaść na kolana, położyć się, zaczerpnąć z uziemienia, poddać swoje ego. „Humus” po łacinie znaczy: ziemia, „pokora” w angielskim to humility. Jeden z moich Nauczycieli w Triratnie powiedział mi kiedyś, że jest coś wyjątkowego w kłanianiu się na klęczkach przed ołtarzem, gdy głowa znajduje się poniżej serca. Zrozumiałam to dopiero parę lat później. Jacek Santorski w książce-wywiadzie Wskazówki na „drugi oddech” pisze o Aikido w taki sposób:

Pojmujemy też, że upadek niekoniecznie oznacza klęskę – jeśli jesteśmy do niego przygotowani, jest taką samą częścią życia jak sukces. Nie wolno bać się upadków, trzeba wiedzieć, jak się przewracać.

Doskonale tę poradę oddaje poniższa pozycja Lowena. Należy utrzymać się na jednej nodze zgiętej maksymalnie jak się da i tak długo jak się uda, mając pod kolanem miękkie poduszki/ koc. Gdy czuje się, że nie ma się już siły, należy opaść na kolano z wypowiadanymi słowami „PODDAJĘ SIĘ”.

Lowen – terapia depresji, poddanie się (czwarta pozycja)

Upadek kojarzy się z bezsilnością, a bezsilność oznacza podatność na zranienie. Często można przeanalizować te uczucia w kontekście doświadczeń pacjenta z rodzicami. Być może czuł się zmuszony walczyć z nimi o władzę. Być może czuł, że jeśli oprze się ich żądaniom, to zostanie zmiażdżony i unicestwiony. Zatem jeśli nie może zwyciężyć, to przynajmniej się nie podda. Trwanie w oporze i niepoddawanie się stanowi tym samym ostateczną ekspresję indywidualności i integralności jednostki. Pacjenci mówią także, iż kapitulacja oznacza dla nich osamotnienie. Gdy upadnę, inni zostawią mnie z tyłu i nikt nie zawróci, by mnie podnieść. (…) Upadek budzi (…) uczucie samotności, którego (pacjent) wolałby już nie doznawać.

Pacjenci Lowena swoją postawą wyrażali z przekorą i buntem: NIE POMOGŁEŚ/AŚ MI, KIEDY POTRZEBOWAŁEM/AM CIEBIE JAKO DZIECKO, WIĘC TERAZ NIE DAM SIĘ POSTAWIĆ W SYTUACJI, W KTÓREJ ZNOWU BYM KOGOŚ POTRZEBOWAŁ/A”

Nie należy się bać kapitulacji, kapitulujemy bowiem przed własnym ciałem, przed światem i przed życiem. Kapitulujemy przed jedyną siłą, która w końcowym rozrachunku może być naszym wsparciem. Jest to siła żywotna, która z gleby przedostaje się do organizmów wszystkich roślin i zwierząt. Jeśli ta siła nas opuści, to intelekt i wola nie utrzymają nas przy życiu.

UZDROWIENIE

PSYCHIKA. W takim wypadku terapia według Lowena polega na odzyskaniu kontaktu z własnymi uczuciami – wszystkimi, od których się odcięło. Może się to odbyć poprzez powrót do przeszłości, aby ponownie przeżyć przykre odczucia (frustrację, utratę, ból) i stawić im czoła. Dzięki czemu nabieramy pełni, integrujemy wewnętrznie, docieramy do własnych potrzeb i zaczynamy:

  • skupiać się na własnym dobrostanie
  • zyskujemy osobistą odpowiedzialność
  • uczymy się funkcjonować na nowo obecnie

 

CIAŁO

  1. Oddech – dotarcie oddechem do brzucha, aby zaktywizować brzuch
  2. Praca z chronicznymi napięciami wokół klatki piersiowej, szyi, szczęk, które pozwolą na głębsze oddychanie
  3. Werbalne wyrażenie złości, które nie zostało wcześniej wyrażone
  4. Ugruntowanie (praca m.in. z powyższymi pozycjami ze zdjęć, którą można zakończyć pozycją poniżej)
Lowen – terapia depresji, ego poniżej brzucha (ostatnia pozycja)

Moja ocena książki: 4,5 punktów na 5 możliwych.

Ola Mazaraki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *